Wyprzedaże
Zawsze, gdy lato się kończy nadchodzi w galeriach taki moment, kiedy całkowicie opanowują je wyprzedaże. Rzecz jasna tak samo jest w przypadku warszawskich sklepów. Jako że oferty poszczególnych galerii nie zupełnie się pokrywają, jest to niesamowita okazja dla prawdziwych amatorów shoppingu. W końcu szansa na niepowtarzalną gratkę może się trafić dosłownie w każdej ze stołecznych galerii. Nie ma więc na co czekać, po prostu trzeba ruszyć na łowy i przeszukać gruntownie wszystkie. Z pewnością gdzieś uda się znaleźć coś odpowiedniego, za niewielkie pieniądze. Wiadomo, że przy posezonowych obniżkach cen marna jest szansa na to, że pocieszymy się nowymi butami czy fajnym ciuszkiem jeszcze w tym roku. Za to w przyszłym, na początku sezonu będzie jak znalazł. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że nie trafi się coś ponadczasowego, jak gustowna koktajlowa sukienka czy letnie szpileczki. Zdobycie czegoś takie może nas kosztować maraton po mieście, ale warto spróbować, czasami tylko trzeba troszkę szczęściu pomóc.
Nowe kolekcje
Lato, co nieuchronne się skończyło. Warszawskie galerie handlowe opanowały nowe kolekcje na jesień i zimę. Dla łowców okazji marna to informacja, za to dla tych, którzy podążają ściśle za modą wręcz przeciwnie. Ci z pewnością odwiedzą wszystkie stołeczne galerie w poszukiwaniu najnowszych trendów. Ci bardziej majętni też zapewne od razu coś interesującego sobie kupią. Chociażby gustowną torebkę, płaszczyk czy parę najmodniejszych w tym sezonie butów. Będą jednak i tacy, którzy po prostu zrobią, no mówiąc krótko… rozpoznanie. To będą ci, co mają ograniczone fundusze, ale także koneserzy, którzy po prostu bawią się modą. Chętnie sprawdzą oni, co w modowym światku piszczy. Potem zdobytą wiedzę skonfrontują z własną szafą i zasobami. Następnie dopiero wybiorą się na zakupy, ale na pewno nabędą jedynie to, co wybitnie pasuje do ich obecnej garderoby, a także do wypracowanego stylu. Zanotują też wówczas w życzliwej pamięci po co, z obecnie modnych fatałaszków będzie się warto wybrać, gdy zaczną się wyprzedaże.

W niedzielę można się wybrać w bardzo różne miejsca, niektórzy chadzają do Kościoła, a inni do galerii handlowej. Często z całą rodziną. Warszawskie galerie są duże i z pewnością mają coś miłego dla każdego członka rodziny. Z punktu widzenia właściciela galerii to świetnie, gorzej z głową rodziny, czyli potencjalnym sponsorem. Taki jednorazowy wypad do galerii to spokojnie kilkaset złotych skreślonych z domowego budżetu. Do takiej galerii najczęściej nie udajemy się po prostu na zakupy. Zwykle też chcemy skorzystać z jakiejś formy rozrywki, na przykład kręgli czy kina, jak również coś dobrego zjeść. Zakupy najczęściej są ostatnim punktem wycieczki. Na ogół dla tego, że przecież „nie będziemy chodzili z zakupami”. Tym sposobem niewinne, niby racjonalne ofiary, przepraszam, klienci galerii okrążają ją kilka razy, za każdym razem coś kupując. Taki wypad może wcale nie być zły, pod warunkiem, że rodzina po powrocie nie popadnie w konflikt lub milczenie, spowodowane podsumowaniem wydatków lub analizą porównawczą tego, co zostało zakupione z tym, co było potrzebne.